Shadow AI w polskich firmach: dane
Według badania ARC Rynek i Opinia dla ESET i DAGMA (CAWI, marzec 2026, 1026 osób pracujących przy komputerze) 62% pracowników korzysta w pracy z narzędzi AI, ale tylko 27% badanych mówi, że ich firma ma spisane zasady takiego korzystania. Zestawienia tych liczb z danymi GUS nie da się rozliczyć co do punktu procentowego, bo GUS liczy firmy od dziesięciu pracujących, a badanie ESET ludzi pracujących przy komputerze. Po odjęciu różnic w konstrukcji obu badań najprostszym wyjaśnieniem reszty pozostaje korzystanie z AI poza wiedzą firmy, a z deklaracji respondentów wynika, że sam zakaz tego nie odwraca: przenosi korzystanie poza pole widzenia pracodawcy.
Robert Marczyński8 min czytania3 źródła
Dwie liczby, które nie chcą się zgodzić
Według GUS w 2025 roku sztuczną inteligencję wykorzystywało 8,7% polskich przedsiębiorstw zatrudniających co najmniej 10 osób. W marcu 2026 badanie ARC Rynek i Opinia dla ESET i DAGMA wykazało, że 62% osób pracujących przy komputerze korzysta z narzędzi AI w pracy.
Te liczby nie mierzą tego samego i nie da się jednej odjąć od drugiej. GUS pyta firmę o wykorzystanie tych technologii, w ramie obejmującej wybrane sekcje PKD i tylko podmioty od dziesięciu pracujących w górę. Badanie ESET pyta pracownika biurowego o to, czego używa, i obejmuje osoby pracujące przy komputerze co najmniej trzy dni w tygodniu, więc z założenia trafia w grupę bardziej ucyfrowioną niż przeciętna.
Zanim z tego rozjazdu cokolwiek wyczytamy, trzeba odjąć to, co wynika z konstrukcji obu badań. GUS liczy firmy, badanie ESET ludzi, a korzystanie z AI rośnie z wielkością organizacji, w danych unijnych 55% dużych firm wobec 17% małych. Duże firmy zatrudniają nieproporcjonalnie wielu pracowników, więc odsetek osób pracujących tam, gdzie AI jest w użyciu, musi być wyraźnie wyższy niż odsetek takich firm. Do tego próba ESET obejmuje wyłącznie osoby pracujące przy komputerze, a między oboma pomiarami minął rok: dane GUS opisują 2025, badanie ESET marzec 2026, więc część różnicy bierze się po prostu z tego, że mierzą różne momenty. Ramy różnią się jeszcze inaczej: mikrofirm GUS nie bada wcale, a ponieważ najmniejsze podmioty wdrażają AI rzadziej, ich doliczenie obniżyłoby wskaźnik firmowy, a nie podniosło.
Tych czterech rzeczy nie da się policzyć na podstawie samych opublikowanych liczb, więc nie wiem, ile z różnicy zostaje. Najprostszym wyjaśnieniem reszty jest to, że w firmach deklarujących brak AI pracownicy i tak z niej korzystają. To jest właśnie shadow AI: GUS pyta firmę o to, z czego korzysta, a badanie ESET pyta pracownika o to, czego używa on sam, i te dwie odpowiedzi nie muszą pochodzić z tej samej wiedzy.
Co dokładnie mierzy badanie
Raport „Cyberportret polskiego biznesu 2026” powstał na próbie 1026 osób, metodą ankiety internetowej, w marcu 2026 roku. Poniżej liczby, które są istotne dla firm układających zasady korzystania z AI.
| Wskaźnik | Wartość |
|---|---|
| Pracownicy korzystający z AI w pracy | 62% |
| Deklarujący, że firma ma spisane zasady korzystania z AI | 27% |
| Użytkownicy AI gotowi obejść firmową blokadę | 35% |
| Przyznający się do wysyłania wrażliwych danych firmowych do publicznych wersji narzędzi AI | 10% |
| Deklarujący, że firma kupiła licencje korporacyjne AI | 38% |
| Deklarujący wdrożone w firmie narzędzia kontroli wycieku danych (DLP lub CASB) | 25% |
Ostatni wiersz warto czytać razem z pierwszym: przy 62% korzystających z AI ćwierć badanych mówi o wdrożonych narzędziach kontroli wycieku danych, więc trzy czwarte pracujących przy komputerze albo pracuje bez takiej warstwy, albo o niej nie wie. Samo badanie nie rozstrzyga, który przypadek jest częstszy, bo pyta pracownika, a nie dział bezpieczeństwa.
Zastrzeżenie metodyczne, które trzeba mieć w głowie przy każdej z tych liczb: to badanie deklaratywne. Pytanie „czy obszedłbyś blokadę” mierzy deklarowaną gotowość, nie zachowanie. Odsetek przyznających się do wysyłania wrażliwych danych jest z kolei zwykle zaniżony, bo respondenci niechętnie przyznają się do rzeczy, za które można stracić pracę.
Dlaczego zakaz nie zadziała
Najczęstsza pierwsza reakcja zarządu na te dane brzmi: zablokujmy dostęp. Badanie pyta pracowników, co zrobiliby wtedy. Co trzeci użytkownik AI deklaruje, że próbowałby blokadę obejść. Publikacja podaje też odsetek osób, które w takiej sytuacji wygenerowałyby treść na prywatnym sprzęcie i przesłały ją na służbową skrzynkę, ale bez wskazania podstawy procentowania, więc nie przytaczam go tutaj jako liczby.
Deklaracje sugerują więc, że blokada nie usuwa narzędzia z procesu, tylko firmę z pola widzenia. W projektach, które prowadziłem, wyglądało to zawsze tak samo: zamiast jednej licencji z umową powierzenia i wyłączonym trenowaniem było kilkanaście prywatnych kont, o których nie wiedział nikt poza ich właścicielami, a treść firmowa wychodziła na zewnątrz w wersjach konsumenckich usług.
Drugą stronę tego samego zjawiska widać w parze innych liczb, tym razem bez odejmowania: 38% badanych mówi, że ich firma kupiła licencje korporacyjne, a 62% korzysta z AI w pracy. To odpowiedzi na dwa różne pytania, o zakup po stronie pracodawcy i o własne korzystanie, więc badanie nie pozwala policzyć, ilu pracowników pracuje na licencji firmowej. Pokazuje natomiast, że o firmowych licencjach wie mniej badanych, niż deklaruje korzystanie z AI, więc część pracowników albo pracuje bez licencji, albo o niej nie wie. W obu przypadkach korzystanie odbywa się poza rozliczonym zakupem.
Dlaczego to teraz kosztuje więcej niż rok temu
Do lipca 2026 shadow AI było problemem bezpieczeństwa danych i tajemnicy przedsiębiorstwa. Od sierpnia dochodzi warstwa regulacyjna.
Obowiązki przejrzystości z art. 50 AI Act zaczynają się stosować 2 sierpnia 2026, a polska ustawa o systemach sztucznej inteligencji powołała organ, który od jesieni będzie mógł je kontrolować.
Na firmę jako podmiot stosujący spadają z tego artykułu dwa obowiązki:
- informowanie osób objętych rozpoznawaniem emocji albo kategoryzacją biometryczną,
- ujawnianie deepfake’ów oraz tekstów publikowanych w celu informowania społeczeństwa o sprawach leżących w interesie publicznym.
Resztę dźwiga dostawca, z jednym zastrzeżeniem: reguła z ust. 5, czyli informowanie najpóźniej przy pierwszej interakcji albo przy pierwszym zetknięciu z działaniem systemu, jasno i odróżnialnie, dotyczy też obu obowiązków podmiotu stosującego. Firma, która udostępnia narzędzie pod własną marką, sama wchodzi w rolę dostawcy. W każdym z tych przypadków obowiązuje ta sama zasada: nie da się wykazać zgodności systemu, o którego istnieniu nie wiadomo.
Do tego dochodzi warstwa ochrony danych, która obowiązuje niezależnie od AI Act i była w mocy na długo przed nim. Korespondencja z klientem wklejona do publicznej wersji narzędzia to przekazanie danych zewnętrznemu podmiotowi bez umowy powierzenia, niezależnie od tego, czy zrobił to zarząd, czy stażysta.
Co z tym robić
Kolejność, którą stosuję u klientów, wygląda inaczej, niż podpowiada intuicja. Nie zaczyna się od dokumentu.
Najpierw ustalenie stanu faktycznego: co realnie jest używane. Nie ankieta z pytaniem „czy używasz narzędzi niezatwierdzonych”, bo na takie pytanie nikt nie odpowie twierdząco, tylko rozmowa o tym, jak wygląda typowy dzień pracy w kilku zespołach. W praktyce wystarczy kwadrans na zespół, żeby wypłynęły trzy albo cztery narzędzia, o których dział IT nie słyszał.
Potem dopuszczenie tego, co i tak jest w użyciu, w wersji z umową i wyłączonym trenowaniem. Jeśli połowa marketingu pracuje na jednym narzędziu, licencja zespołowa kosztuje mniej niż jeden incydent i od razu przenosi korzystanie w miejsce, które firma widzi.
Dopiero na końcu polityka: jedna strona, cztery punkty.
- Lista narzędzi dopuszczonych wraz z informacją, kto płaci za licencję.
- Zakres danych, których nie wolno wysyłać na zewnątrz, wypisany konkretnie, a nie jako „dane wrażliwe”.
- Osoba decydująca o dopuszczeniu nowego narzędzia, wskazana z imienia.
- Zasada, że treść z modelu przed wysłaniem do klienta czyta człowiek.
Dokumentu dłuższego niż strona nikt w firmie nie przeczyta, a to, że spisane zasady deklaruje tylko 27% badanych, znaczy, że w blisko trzech czwartych przypadków zasad albo nie ma, albo pracownik o nich nie wie. Z punktu widzenia tego, co realnie trafia do modelu, obie sytuacje działają tak samo.
Czego te dane nie mówią
Badanie nie pokazuje, ile firm poniosło z tego powodu realną szkodę, ani jak często wysłane dane trafiły gdziekolwiek dalej. Pokazuje ekspozycję, nie skutek. Nie wynika z niego również, że pracownicy działają w złej wierze: za tymi 62% stoją głównie ludzie, którzy próbują szybciej wykonać swoją pracę, w firmach, które nie powiedziały im, jak mają to robić.
Ta ostatnia obserwacja jest moja, nie z raportu. Za każdym razem, gdy trafiam na zespół pracujący na prywatnych kontach, powód jest ten sam: ktoś potrzebował narzędzia, zapytał, nie dostał odpowiedzi przez trzy miesiące i poradził sobie sam.
Najczęstsze pytania
- Czym jest shadow AI?
- Korzystaniem z narzędzi sztucznej inteligencji w pracy poza wiedzą i kontrolą firmy: na prywatnych kontach, w publicznych wersjach usług, bez umowy powierzenia i bez wpisu w rejestrze czynności przetwarzania. Nazwa jest kalką od shadow IT, czyli niezatwierdzonego oprogramowania, ale skutki są poważniejsze, bo do modelu trafia treść, a nie sam plik.
- Ilu pracowników w Polsce korzysta z AI w pracy i ilu badanych mówi, że firma ma spisane zasady?
- Badanie ARC Rynek i Opinia dla ESET i DAGMA z marca 2026 podaje, że 62% pracujących przy komputerze korzysta w pracy z narzędzi AI, a 35% użytkowników AI próbowałoby obejść firmową blokadę, gdyby pracodawca ograniczył im dostęp. Spisane zasady korzystania deklaruje 27% badanych. Odsetka osób korzystających wbrew zakazowi badanie nie podaje, bo mierzy skalę korzystania i obecność zasad, a nie zgodność jednego z drugim. To dane deklaratywne, więc mówią o gotowości, nie o udokumentowanych zachowaniach.
- Czy zakaz używania AI rozwiązuje problem?
- Dane sugerują, że nie: 35% użytkowników AI deklaruje gotowość obejścia firmowej blokady. Badanie pyta osobno o najprostszą drogę, czyli wygenerowanie treści na prywatnym sprzęcie i przesłanie jej na służbową pocztę, ale podaje ten wynik bez podstawy procentowania, więc nie przytaczam go jako liczby. Zakaz przenosi korzystanie tam, gdzie firma go nie widzi, i odbiera możliwość ustalenia, co wolno wysyłać na zewnątrz.
- Co powinna zawierać polityka korzystania z AI?
- Cztery rzeczy, które da się zapisać na jednej stronie: lista narzędzi dopuszczonych z podaniem, kto płaci za licencję; zakres danych, których nie wolno wysyłać na zewnątrz; wskazanie osoby decydującej o dopuszczeniu nowego narzędzia; zasada, że treść z modelu przed publikacją albo wysłaniem do klienta przechodzi przez człowieka. Reszta to szczegóły branżowe.
Źródła
Dane zewnętrzne przywołane w tekście mają tu swoje źródła.
Udostępnij
Powiązane
- RODO a sztuczna inteligencja w firmieWklejenie danych osobowych klienta do publicznej wersji narzędzia AI jest przekazaniem ich zewnętrznemu dostawcy…
- Jakie obowiązki AI Act wchodzą 2 sierpnia 2026?Od 2 sierpnia 2026 stosuje się obowiązki przejrzystości z art. 50 AI Act: użytkownik musi wiedzieć, że rozmawia z systemem AI…
- Ile polskich firm używa AI? Dane GUSWedług GUS w 2025 roku technologie sztucznej inteligencji wykorzystywało 8,7% przedsiębiorstw w Polsce, przy średniej unijnej…
Masz konkretny proces do omówienia?
Napisz, jaki to proces i ile razy w miesiącu się powtarza. Odpowiem, czy nadaje się do automatyzacji, również wtedy, gdy odpowiedź brzmi „nie warto”.
Albo prosto na adres: not-a-bot@